bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

Po ostatnich wyborach samorządowych coś się w Milanówku zmieniło na lepsze. Pojawiły się mianowicie konsultacje społeczne, które poprzedzają niemal każdą większą inwestycję. Zdążyliśmy się już do tej pozytywnej zmiany przyzwyczaić i śpimy spokojnie, bez obawy, że obudzimy się w innym Milanówku.

Tym większe było zaskoczenie mieszkańców w północnej części miasta, w okolicy ulicy Chrzanowskiej, gdy któregoś listopadowego dnia pojawił się tam ciężki sprzęt oraz pracownicy firmy przeprowadzającej remont chodnika. Szybko usunięto z jednej strony ulicy (tej mniej uczęszczanej), stare płyty chodnikowe i skrupulatnie ułożono je na paletach nieopodal, co sugerowało, że całe płyty, te w dobrym stanie, zostaną użyte ponownie. Prace budowlane prowadzono sprawnie i szybko, ale ku zdziwieniu mieszkańców okazało się, że nawierzchnia została ułożona nie z płyt, a z szarej kostki betonowej. Ponieważ zainteresowanie mieszkańców ową budową było duże i do redakcji Bibuły posypały się pytania, postanowiłam zapytać o szczegóły w referacie technicznej obsługi miasta. Dowiedziałam się, że rodzaj nawierzchni został uzgodniony z konserwatorem zabytków, który zaakceptował kostkę betonową, ale tylko w szarym i grafitowym kolorze. Przy wyborze nawierzchni nie wzięto pod uwagę uzgodnionych wcześniej z mieszkańcami projektów modernizacji ulic Parkowej i Grodeckiego, mimo tego, że obie te ulice krzyżują się z ulicą Chrzanowską. Nie uzgodniono z referatem ochrony środowiska zagospodarowania pasa zieleni i nasadzeń uzupełniających przy remontowanym chodniku. Dziwi, że zdjęte płyty nie zostaną przez miasto wykorzystane, zostaną zutylizowane przez wykonawcę robót. A co najważniejsze, chodnik po drugiej stronie ulicy (ten, po którym odbywa się większy ruch pieszych) nie będzie na razie remontowany, czyli zostają stare płyty chodnikowe. Niestety takie standardy estetyczne, czyli kostka z jednej strony ulicy, płyty z drugiej, obowiązywały za poprzedniej władzy miasta, czego przykrym przykładem jest ulica Mickiewicza. Brak czasu na konsultacje społeczne, brak uzgodnień z ROŚ, brak opinii plastyka miejskiego, wszystko to wskazuje na brak dobrego, spójnego planowania inwestycji w przestrzeni miejskiej oraz pochopne i niegospodarne wydawanie naszych pieniędzy. W efekcie takich działań nasuwa się wiele pytań. Dlaczego zamiast naprawić chodnik wymieniając niezbędne płyty, zdemontowano cały chodnik, i wydano pieniądze na nową nawierzchnię z kostki? Mieszkańcy wielu ulic mogą tylko pomarzyć o tym, by w okresie wzmożonych opadów dostać się suchą stopą do swojej posesji. Wiele by dali za to by ułożyć chociaż wąski, tymczasowy chodniczek z tych zdjętych płyt… Urzędnicy zapewne nie zdążyli w tym ogólnym pośpiechu skontrolować i nadzorować inwestycji i uszło ich uwadze to, iż wykonawca nie zadbał o zapewnienie toalety dla pracowników, dlatego przez jakiś czas w lasku przy ulicy Grodeckiego trzeba uważać na niespodzianki.