bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

   Nie lubimy ani komarów, ani meszek. Co roku w maju przybywają do nas skrzydlate eskadry niedocenianych łowców tych uciążliwych owadów. Nie zawsze witamy ich należycie. Z głupoty, niewiedzy, braku zrozumienia, własnej małości, świadomie lub nieświadomie. I chociaż mówi się i pisze coraz więcej o tym, jak nam pomagają, bywamy bezlitośni i źli. Nie patrzymy w niebo, nie widzimy niczego poza czubkiem własnego nosa i zamiast pomóc sprzymierzeńcom w potrzebie traktujemy ich jak intruzów.

 

Tak właśnie się zadziało niedawno w niewielkim budynku wielorodzinnym na jednym z milanowskich osiedli, gdzie zlikwidowano miejsca pobytu podniebnych łowców. Kilka osób, a konkretnie 3, zdecydowało następnie, uzurpując sobie głos większości, chociaż jej nie stanowią, że wolą komary i nie będą dzielili budynku z podniebnymi łowcami. Na szczęście rzekoma mniejszość, która mniejszością nie jest, bo też stanowi 3 osoby, okazała gościnność wobec podniebnych łowców i optowała za powieszeniem dla nich specjalnych domków. Domki (tylko 2) w końcu powieszono i tym samym uratowano przynajmniej dwie pary nie mających się gdzie podziać łowców. Zuchwalstwo to rozsierdziło niektórych. I nie ważne, że łowcy mieszkali tu od zawsze, nawet dłużej niż ich przeciwnicy.

 

O co w tym wszystkim chodzi? O kilka spraw, o dobro i zło, o próżność i serce, o dobrą wolę i jej brak, o mądrość i głupotę. i o ochronę przyrody – koncept zupełnie nie do pojęcia dla niektórych nawet w centrum Europy i w XXI wieku.

 

Ludźmi targają różne emocje. Decydują one o ich czynach. Czasem warto nie walczyć w imię urażonego własnego ego, bo to prowadzi do śmieszności. Niestety dobroć, zwykła ludzka dobroć nie zawsze idzie w parze ze stanem posiadania czy wykształceniem. Żyjemy we wspólnym świecie. Płoty, rodzaje własności, podziały społeczne, sztuczne granice i bariery tego nie zmienią.

 

I tak kwestia komarów i meszek stała się kwestią filozoficzną, rozważaniem nad małością i wielkością człowieka. Oto kilka haseł, które jako rodzaj legendy pomogą zrozumieć powyższy wywód.

 

Komary i meszki to owady, które uprzykrzają nam życie, często dość boleśnie.

Podniebni łowcy to jerzyki, ptaki które są na liście ściśle chronionych gatunków, co oznacza, między innymi, że nie można niszczyć ich miejsc lęgowych lub uniemożliwiać do nich dostępu.

Specjalne domki – to skrzynki lęgowe dla jerzyków, które zastąpią im utracone miejsca lęgowe w budynku, bez tych skrzynek ptaki obijałyby się codziennie o blachę, która zasłoniła ich gniazda, jerzyki nie chcą się przenosić.

Rzekomy głos większościowy to część wspólnoty – prywatni właściciele mieszkań.

Rzekoma mniejszość to część wspólnoty – mieszkańcy mieszkań komunalnych,

Ochrona przyrody to obowiązek organów władzy i administracji, również powinność nas wszystkich i konieczność, jeśli chcemy przetrwać na Ziemi.

Wspólny świat – to nasz świat, w którym prawo do życia mają nie tylko ludzie, ale i zwierzęta, w tym piękne i niezwykle pożyteczne jerzyki –  łowcy komarów i meszek.

 

By zakończyć optymistycznie, trzeba powiedzieć, że w trosce o los jerzyków mieszkańcy innego niewielkiego budynku wielorodzinnego zgodzili się, by powiesić tam 4 skrzynki lęgowe obok 7 już istniejących. Widok szczęśliwych podniebnych łowców wlatujących i wylatujących ze swoich domków jest najlepszym podziękowaniem.

Anna Krawczyk