bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

    Społeczne sprzątanie Milanówka odbywało się ponad 25 lat temu pod hasłem „CZYSTE LASKI”. Zbierano śmiecie między innymi z lasów, których dziś już nie ma, np. „Ady lasek” i „Pelikan”, które zostały rozparcelowane przez właścicieli wilii Waleria, potem ogrodzone, niektóre zabudowane. Dziś miasto między innymi sprzątają ci sami ludzie co przed laty, wydarzenie również kończy się piknikiem, tylko śmieci jakoś znacznie więcej. Niby jest selekcja odpadów, edukacja, świadomość rośnie, a naokoło coraz większy śmietnik.

    Śmieć rzucamy pod nogi, albo za siebie, uznając doniesienie go do kosza za zbyt dużą fatygę. Jednocześnie krytykując na potęgę, jak to w mieście jest brudno. Podczas spacerów slalomem umiejętnie omijamy leżące na chodniku opakowania po smakołykach i papierosach, ciesząc się jak to pięknie nasz pupil narżnął na trawnik sąsiadom. W sprawie śmiecenia nie zwracamy uwagi dzieciom, bo niech się potomstwo w brutalnym świecie uczy zaradności. Poza tym po co się schylać. Sprzątanie ograniczamy do własnego ogrodu, krewko rwąc leśną ściółkę i bijąc sąsiadów w rekordowych ilościach wystawianych worków. Prawdziwym arsenałem tego, co milanowianie potrafią wyrzucić są zwykle Turczynek czy Łęgi na Skraju. Przypominamy, że to drugie to użytek ekologiczny, czyli obiekt chroniony, perełka przyrodnicza dana w użytkowanie okolicznym mieszkańcom. Oprócz bardzo oryginalnych znalezisk widać, że lądują tu resztki poprodukcyjne i regularnie wyrzucane worki z domowymi śmieciami. Gdzie jest kontrola miasta? Co robi w tej sprawie straż ?

    Charakterystycznym elementem krajobrazu są aleje alkoholików, charakteryzujące się stertami małpek i puszek wyrzucanymi na cudze, najczęściej mało używane posesje. Butelkę za parkan ciach!  i niech właściciel ma za swoje, niech przyjeżdża posprzątać. Starsi ludzie mieszkają? To niech się staruszkowie pogimnastykują na świeżym powietrzu! Że las to wspólne dobro? Jakie tam dobro, niczyje to jest, nie? Może warto się zwrócić do miejscowej poradni AA z prośbą o uprzejme odnoszenie flaszek do koszy na śmiecie i popertraktowanie w tej sprawie. Inaczej aleje alkoholików mają szansę stać się milanowską wizytówką, odwiedzaną jako dodatkowa atrakcja podczas Otwartych Ogrodów.

    Osobną sprawą jest reklamowe śmietnisko, w którym nurza się Milanówek, ale tu liczymy na realizację zapowiedzi władz o jego likwidacji. Umieszczanie własnych reklam na coraz większych, obciachowych banerach  wprawdzie jakoś tego nie wróży, ale na razie nie oceniajmy po pozorach.

    Dziękujemy wszystkim uczestnikom sprzątania Milanówka. Koszty całego przedsięwzięcia pokryły organizacje społeczne i osoby prywatne. Dziękujemy sponsorom. Fajnie było by, gdyby w akcję sprzątania Milanówka włączyły się władze miasta. Przykład idzie z góry. Mieli byśmy na pewno bardziej czyste laski.

Tamara Gujska- Szczepańska