bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

    Pierwsza połowa stycznia obfitowała w trudne miejskie sprawy. Najpierw uwagi i wnioski do planów budowy supermarketu na terenach dawnej fabryki Mifam. Zaraz potem informacja o planach, by wybudować dwa ronda na końcach wiaduktu i następnie pomysł burmistrza zakupu przez Miasto prywatnej nieruchomości przemysłowej przy ul. Łąkowej 3. Dlaczego to wszystko tak zbiegło się w czasie? Przypadek, beztroska, przymus sytuacyjny? Nie będę siliła się na szukanie odpowiedzi i snucie domysłów, mogę tylko skomentować, że poważne i strategiczne tematy nie powinny się tak nakładać w czasie, jeśli traktuje się poważnie, z szacunkiem mieszkańców, radnych i ich głos.

    Na posiedzeniu Komisji Kultury (16.I.2019r.) odbyła się burzliwa i emocjonalna dyskusja na temat ostatniej z wymienionych styczniowych “bomb tematycznych”, tj. zakupu budynku przemysłowo – biurowego przy ul. Łąkowej z przeznaczeniem na Miejskie Centrum Kultury. Dyskusja trwała kilka godzin i padło wiele mądrych wypowiedzi, w tym niezależna opinia kilku lokalnych architektów. Burmistrza nie było podczas obrad. Jego rolę przejął wiceburmistrz, ale jak zwykle głównym mówcą był sekretarz Miasta. Uzasadnienia podane przez obu panów sprowokowały mnie do poniższej refleksji.

    Milanówek to miasto-ogród. Od lat toczą się dyskusję na temat tego, jak go chronić, nawet kosztem pewnych niewygód dla mieszkańców. Według twórcy tej koncepcji urbanistycznej, Ebenezera Howarda, miasto – ogród posiada wyraźne centrum, gdzie zgrupowane są budynki o funkcjach publicznych. Dookoła centrum rozciągają się obszary mieszkaniowe z niską zabudową i przewagą terenów zieleni.

    Taki stan rzeczy powinien być odzwierciedlany w planowaniu przestrzennym i podejmowanych decyzjach zarządców miasta – ogrodu. Pierwsze kadencje Rady Miasta postarały się, by ująć w ramy prawne zasady chroniące charakter miasta – ogrodu. Potem różnie bywało, a wiele z tych zapisów stało się po prostu niewygodne dla różnych grup interesów. Efekty widać w terenie.

    Od mądrości i odwagi władz miasta zależy, jaki będzie Milanówek w przyszłości. Niestety obie te cnoty nie są obecnie “w cenie” a niebezpieczne lobby znów wychodzi z cienia.

    Warto już teraz przyjrzeć się koncepcjom rozwoju Milanówka nowych władz miasta. Koncepcje te ujawniły się w wypowiedziach uzasadniających zakup budynku przemysłowego na ul. Łąkowej 3. Pojawiła się znana z kampanii wyborczej burmistrza teoria o istnieniu dwóch odmiennych części miasta, czyli rzekomo uprzywilejowanej północy i zaniedbanego, dotkniętego wykluczeniem południa, czyli jak to zaczęto określać Milanówek A i B.

    Dotąd nie istniały TAKIE PODZIAŁY. Miasto zawsze było i mam nadzieję dalej jest CAŁOŚCIĄ. Zróżnicowania społeczne występują wszędzie i na południu, na północy, wschodzie, zachodzie i w centrum. Czym innym jest przecież polepszanie jakości życia mieszkańców w danym obszarze poprzez na przykład poprawę stanu dróg, chodników, oświetlenia a co innego tworzenie na peryferiach ośrodków przejmujących publiczne funkcje centralne. Ktoś nieświadomie lub bardzo świadomie pomieszał te zagadnienia.  

    Twierdzenie, że stworzenie Centrum Kultury na południu Milanówka zamiast tam, gdzie od zawsze był Teatr Letni, wyrówna szanse i ożywi tę rzekomo gorszą część miasta wpisuję się w koncepcje miastotwórcze sprzeczne z ideą i założeniami miasta – ogrodu. Może to stanowić preludium do stworzenia zupełnie innego Milanówka.

    ROZWÓJ ma wiele twarzy i niekoniecznie zawsze oznacza trwały SUKCES jako rezultat. Mądry rozwój to rozsądne dopasowanie potrzeb do możliwości i naturalnych ograniczeń. Wszelkie pomysły na ślepy rozwój, byleby rozwój, to koniec miasta – ogrodu.

    Myślenie pt. aktywizujemy obrzeża miasta przez ich zabudowę lub umieszczanie tam centralnych ośrodków miastotwórczych takich jak centrum kultury niszczy założenia miasta – ogrodu, gdzie poszczególne elementy pełnią swoją role w całym układzie i powinny decydować o harmonii przestrzennej. Określenie południowych peryferii miasta jako obszarów zaniedbanych jest mylne, bo o jakim zaniedbaniu tu mowa. Daleka północ ma takie same problemy i oczekiwania, jak południe. Dużo wędruję po mieście. Zauważam zmiany. Spacer, zwłaszcza po do niedawna jeszcze niezabudowanych rejonach południowo – wschodniej części Milanówka, pokazuje powstałą w ostatnich latach willowo – rezydencjalną zabudowę. Na czym zatem polega ta sztuczna klasyfikacja na “uprzywilejowaną północ” i peryferyjne rzekomo “zaniedbane południe” Milanówka? Na czym polega wykluczenie? Na braku wystarczającej ilości asfaltu na drogach czy na odległości do centrum, która jest taka sama i tu i tam. No i trzeba się zapytać, czy popularne słowo “wykluczenie” jest tutaj właściwie rozumiane, właściwe zastosowane czy po prostu nadużyte.

    Przenoszenie Centrum Kultury gdziekolwiek poza centrum Milanówka nie jest odpowiedzią na nic. Milanówek jest całościowym tworem urbanistyczno – krajobrazowym, nie jest wielkim miastem jak na przykład Warszawa z dzielnicami, które ze względu na swój wielki obszar, ilość mieszkańców i odległość od centrum wymagają indywidualnego zorganizowania, osobnych własnych centralnych ośrodków dzielnicowych. Ktoś pomylił skalę i usiłuje wprowadzać w Milanówku model, który tu więcej zniszczy niż zbuduje. Przyjęcie takiego sposobu myślenia, argumentacji i przerzucanie go na proces decyzyjny bardzo szybko doprowadzi do zniszczenia miasta – ogrodu. 

Anna Krawczyk