bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

    Jeśli nadal będziemy wygrabiać nasze leśne działki do czysta, niebawem problem się skończy, bo drzewa powysychają. Po co grabić w miejscach, gdzie nie jest to do niczego potrzebne, albo tam, gdzie liście nikomu nie przeszkadzają? Szczególnie gorliwi potrafią zebrać z dumą nawet kilkaset worków. Z fanatyzmem zgrabiają do ostatniego źdźbła kolki, szarpiąc mech i ściółkę, niszcząc poszycie leśne. Takim działaniem zmieniamy nasze działki w biologiczne pustynie. Co bardziej świadomi zostawiają sporą część ogrodu jako przestrzeń biologicznie czynną, nigdy nie grabiąc tam liści. Jesienią usuwają liście tylko tam, gdzie jest to niezbędne: z chodników, podjazdów, alejek. Z pozostałych części ogrodów korzystają rośliny, ptaki, jeże, których mamy już coraz mniej. Miejmy na uwadze, że znaczna część milanowskich działek ma charakter leśny i nie pakujmy lasu do worków. Wiele nieprzemyślanych działań bierze się z niewiedzy. Edukacja mieszkańców to zadanie dla miasta i Referatu Ochrony Środowiska. Może warto ograniczyć jesienny odbiór liści dając mieszkańcom w zamian kompostowniki? Może do Biuletynu Miejskiego powinna być dołączona ulotka edukująca mieszkańców?

Tamara Gujska-Szczepańska