bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

    Wydawać by się mogło, że Milanówek szumnie i dumnie nazywany miastem ogrodem, posiadający Strategię Rozwoju Miasta i Program Ochrony Środowiska nie tylko operuje pięknymi hasłami w nich zawartymi, ale wciela je w życie i respektuje. Okazuje się, że tak nie jest. W Milanówku nie można mieć zaufania do władzy i jej organów. Wystarczy na chwilę nie śledzić wydarzeń miejskich, zrezygnować ze społecznego przyglądania się sprawom, oddać kontrolę decyzji i wyborów we wrażliwych dziedzinach wyłącznie w ręce urzędników i burmistrza, by wszystko to, o co walczono przez lata się rozsypało a efekt rozsypki został mianowany sukcesem. W naszym mieście trzeba być czujnym jak pies stróżujący, bo jakimś dziwnym trafem, cały czas ci, do których powinno się mieć zaufanie, że nie zrobią krzywdy miastu, ją po prostu robią.

Mój gniew, żal, bezsilność i szok dotyczy tego, co zobaczyłam dzisiaj na rogu ul. Piaski i Kościuszki, czyli w tzw. Parku Lasockiego. Szanownych mieszkańców zachwyconych tym miejscem w obecnej odsłonie informuję, że dokonano zniszczenia lasu, który jest chroniony z mocy ustaw krajowych, jak i lokalnych obowiązujących dokumentów. Las naturalny na terenie miasta to cenny dar i rzadkość, niedoceniana, jak widać u nas. Jak zatem las milanowski stał się nie – lasem? Bo ktoś na to pozwolił nadużywając faktu, że niefortunnie w nazwie miejsca jest słowo PARK. To słowo – klucz zostało wykorzystane przez kreatorów nowej przestrzeni miejskiej. Uznano, że tu powinien powstać klasyczny park urządzony, z placem zabaw dla dzieci, oświetleniem itp. Po protestach i dyskusji za rządów JW zdecydowano się jedynie na utwardzenie alejek. Ławki zaplanowano na obrzeżach, ale ich nie ustawiono. Niestety nastały czasy tzw. budżetu obywatelskiego i możliwości tworzenia oddolnych projektów finansowanych przez Miasto. I tak poprzednio odrzucony projekt parku powrócił i choć powinien już na etapie pierwszej selekcji zostać przez urzędników miejskich odrzucony, jako niezgodny z przepisami, powędrował do konkursu i głosowania. Po fakcie okazało się, że użyty w procedurze głosowania formularz został wypełniony przez autorów projektu poprzez wpisanie w rubryce pt. „Wybieram projekt…” numeru tego konkretnego projektu i jako gotowiec rozdany mieszkańcom. Kto zatem głosował, autorzy czy mieszkańcy? Czy takie praktyki manipulacyjne są dozwolone i akceptowalne? Do formularza dołączono wizualizację tylko tego jednego projektu. Organizacje ekologiczne zaprotestowały i złożyły wniosek o powtórzenie głosowania ze względu na powyższe naruszenia. Nie powtórzono głosowania. Dodać trzeba, że projekt został także poprawiony przez urzędników, to znaczy złagodzony poprzez rezygnację z niektórych jego elementów, by nie budził zbyt silnych kontrowersji. Można zadać kolejne pytanie czy w konkursie projekty autorskie powinny być „obrabiane” przez osoby oceniające projekty? I tak mamy to, co mamy. Pieniądze miejskie w zawoalowanej formie budżetu obywatelskiego poszły na pierwotnie i tak planowaną przez miasto tzw. rewitalizację Parku Lasockiego. Spójny las, który tam był, uległ silnej fragmentacji poprzez wprowadzenie utwardzonych ścieżek okalających niby pajęczyna wysepki niby lasu. To jest niedopuszczalne! Ścieżkom towarzyszy bardzo duża ilość ławeczek i koszy na śmieci ustawionych na specjalnych utwardzonych placykach. Dokonano zniszczenia runa leśnego i podszytu. Silnej korekcie poddano drzewa, by ich gałęzie nie przeszkadzały koncepcji ścieżek. Do tego, żeby chyba zachować proekologiczne pozory, las obwieszono skrzynkami lęgowymi dla ptaków, głównie kawek. W Parku Lasockiego od dawna wieszano skrzynki lęgowe, ale z zachowaniem zasad ornitologicznych. Tym razem chyba stało się inaczej. Niektóre skrzynki przymocowano wadliwie i nie jestem pewna czy rzeczywiście z myślą o ptakach, czy na pokaz. Postawiono także 2 tablice dydaktyczne, z których ma wynikać troska o ptaki, mimo iż cała koncepcja miejsca jest tego zaprzeczeniem. Poważnie obawiam się, że następstwem tych działań będzie na razie rzekomo odrzucona budowa oświetlenia. To koniec lasu. Miasto zniszczyło las. Może zwolennicy projektu są zadowoleni. Może tak uregulowana i uładzona przestrzeń jest tym, o czym marzyli sąsiedzi Parku Lasockiego zapominając, że las jest dobrem ogólnospołecznym. W Studium zagospodarowania gminy – tyle już razy to powtarzamy – jest napisane, że ochrona przyrody i środowiska powinna być nadrzędna wobec partykularnych interesów mieszkańców. Jak widać wystarczy budżet obywatelski, by zmienić tę zasadę.