bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

Mieszkańcy ulicy Chopina znaleźli sobie skuteczny sposób na ograniczenie prędkości jeżdżących po ich ulicy samochodów. Jest nim parkowanie aut na ulicy, a nie na własnej posesji. Chopina jest gęsto zabudowana, więc samochody stojące po obu jej stronach wymuszają zwolnienie do minimalnej szybkości, a czasem niebezpieczny slalom. Z czego wynika takie działanie? Niezadowolenia z większego natężenia ruchu, odkąd ulica stanowi dojazd do autostrady? Bezsilności wobec za szybko jadących kierowców?  Problem nie stosowania się do znaków drogowych i przekraczania dozwolonej prędkości trwa w naszym mieście od lat.

Panowie szos depczą po gazie i o tym, że ulice mają charakter osiedlowy i są na nich piesi, rowerzyści, dzieci idące do szkoły, zapominają tuż po wyjeździe z własnej ulicy. Nocne rajdy motocyklowe stawiają na równe nogi nie tylko mieszkańców głównych dróg. Na ulicach systematycznie rozjeżdżane są małe zwierzęta, jeże i wiewiórki. Mamy w tej sprawie segregatory monitów z poprzednich kadencji. Próśb i listów pisanych przez mieszkańców do burmistrza, również do powiatu i biur poselskich. Zero odzewu. Po milanowskich drogach często jeździmy za szybko. Choć świat zna lepsze rozwiązania tego problemu, u nas najpopularniejszym są  progi spowalniające. Żeby je  zainstalować trzeba się nachodzić, natłumaczyć, wyprosić pieniądze... Mimo, że mieszkańcy Chopina załatwili to skutecznie, szybko i bez dodatkowych kosztów, to pomysł nie jest godny naśladowania. Zjednoczmy się w działaniach na rzecz bezpieczeństwa na naszych drogach, które będą legalne i zgodne z prawem. Lepiej żeby na ulicach pojawiły się dodatkowe progi, niż uszkodzone auta.

Tamara Gujska- Szczepańska