bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

W Milanówku 30 czerwca 2016 roku mieszkało 16.419 osób. Prawie 4200 z nich ukończyło 60 lat, co stanowi 28 procent naszej miejskiej społeczności. To największa grupa wiekowa, co więcej grupa, która wymaga szczególnej dbałości od władzy publicznej. Polityka senioralna, do niedawna zupełnie nieobecna w przestrzeni publicznej stała się jedną z ważniejszych polityk społecznych. Czy dotarła do Milanówka? Czekamy na odpowiedź. Dobrze, by władze naszego miasta zdały sobie sprawę, że o nas, seniorów (do których niżej podpisany ma zaszczyt się zaliczać) trzeba i warto dbać. I nie chodzi tu o lukrowane życzenia na Dzień Babci i Dziadka, lub z okazji Ogólnopolskiego Dnia Seniora (14 listopada). Chodzi o codzienność ludzi w podeszłym wieku, o rzetelne zbadanie ich potrzeb, a następnie opracowanie programu ich zaspokojenia. Te potrzeby nie są wygórowane. Chodzi przede wszystkim o opiekę zdrowotną, a w sferze psychologii o proste okazanie szacunku, stworzenie warunków, by seniorzy czuli się potrzebni, jak to się mówi „zagospodarowani”. Bo największym wrogiem nie jest choroba, ale jest przerażająca samotność, w czasie której ściany zbliżają się. I to poczucie bezpotrzebności. A przecież, jak pisał Jan Paweł II w Liście do osób w podeszłym wieku „Jeżeli dzieciństwo i młodość są czasem, w którym człowiek stopniowo uczy się swojego człowieczeństwa, rozpoznaje swoje możliwości, poniekąd tworzy projekt życia, który będzie realizował w wieku dojrzałym, to i starość nie jest pozbawiona szczególnej wartości, ponieważ łagodząc namiętności pomnaża mądrość i służy dojrzalszymi radami. Jest to czas szczególnie nacechowany mądrością, którą zwykle przynoszą z sobą lata doświadczeń” Dowiedziałem się ostatnio, że niektórzy radni (przez litość nie podam kto) uważają, że nakłady na opiekę zdrowotną ludzi starszych są wydatkiem wątpliwym. Bo na przykład osteoporozy u osoby starszej nie da się wyleczyć (o osteoporozie z medycznego punktu widzenia piszemy na naszej stronie internetowej bibuły). Nie jest to myśl oryginalna i ma bardzo poważna przeszłość, w radykalnym wydaniu nazywana jest „dobrą śmiercią”, czyli po grecku eutanazją. Od lipca w Milanówku działa Rada Seniorów, organ konsultacyjny i doradczy burmistrza, od niedawna zapisany w ustawie o samorządzie gminnym. Milanowska Rada rodziła się w bólach, podejrzewana o jakąś uzurpację władzy. Ponieważ jestem członkiem tego gremium, wybranym przez rówieśników, oświadczam, że jedynym celem Rady Seniorów jest i będzie lobbing w interesie tej grupy wiekowej. Nie będziemy zajmować się ani żłobkami, ani przedszkolami, będziemy zajmować się potrzebami seniorów. I będziemy kołatać do wszystkich drzwi, by te potrzeby zostały zbadane, zrozumiane i zaspokojone.