bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi

Zbliża się setne wydanie gazety i zaczęliśmy się zastanawiać, jaki powinien być jubileuszowy numer Bibuły. Każdy ma inną koncepcję, wymieniamy pomysły, czas mija, a czytelnicy upominają się o gazetę. Nie ma tygodnia, aby ktoś z mieszkańców nie pytał: – Co z Bibułą?

Jesteśmy z Państwem już 12 lat. Stowarzyszenie Bibuła Milanowska zostało powołane po to, aby reprezentować lokalną społeczność, stać na straży demokracji i podobnie jak inne organizacje pozarządowe być z natury po stronie mieszkańców. Jednym ze statutowych zadań naszego stowarzyszenia jest wydawanie gazety. Podczas gdy większość publikatorów widzi władzę, albo rynek czyli zysk, tracąc z oczu społeczeństwo, nasza gazeta powstała nie po to, aby na niej zarabiać, ale z chęci służenia mieszkańcom i zaspakajania ich potrzeb, takich jak dostęp do rzetelnej informacji. Udało nam się zachować pełną niezależnoś, od finansowej po polityczną. Świadomie pozostaliśmy przy wydaniu papierowym, mając na uwadze, że najbardziej powszechnym nośnikiem nienawiści jest sieć, zwłaszcza te jej obszary, gdzie akceptowane są anonimowe komentarze. Mieszkańcy nadsyłają listy, emaile, dzielą się swoimi opiniami. Część z nich zamieszczamy w gazecie w formie listów, a dobry kontakt jaki czytelnicy mają z naszą redakcją, świadczy o tym, że zarówno stowarzyszenie jak i gazeta dobrze spełniają swoją rolę. Dziękujemy wszystkim naszym Czytelnikom, bo bez Państwa nie było by setnego wydania Bibuły.

Bardzo żałujemy, że poza 100 numerem Bibuły nie ukazało się jeszcze jakieś wydawnictwo albumowe dokumentujące przekrój spraw jakimi zajmowała się Bibuła przez ostatnie 10 lat. Byłaby to z pewnością świetna kronika najnowszej historii Milanówka, która w przeciwieństwie do urzędowego biuletynu czy gazetki wydawanej przez „stowarzyszenie sprawujące władzę” byłaby nie tylko kroniką miejskich sukcesów, ale też kroniką miejskich porażek i wypadków, któ- rych tutejszej władzy przez ostatnie lata także nie brakowało. Przeglądanie starych numerów Bibuły jest trochę jak odkopywanie kapsuły czasu. Można znaleźć tam impresje z czasów kiedy Milanówek nie był jeszcze zakończony autostradą na północy, w jego środku nie było potężnego centrum handlowego, a na południu zamiast developmentów były pola i łąki. Do tego kilka pięknych willi było mniej zdewastowanych, jakby wię- cej zielonych drzew i jakby mniej czerwonych betonowych chodników. Prawdę mówiąc taki Milanó- wek znacznie bardziej nam się podobał. Może warto byłoby na łamach 100 numeru ogłosić konkurs jak będzie wyglądał Milanówek kiedy wyjdzie 200 numer Bibuły. Czy do tego czasu zmieni się w zabetonowaną podwarszawską sypialnię? A może negatywne zmiany się jednak cofną i znów stanie się Miastem Letniskiem?