bibuła milanowska

jesteśmy blisko ludzi
MILANÓWEK, CZAS APOKALIPSY

    W centrum obok budynku Straży Miejskiej przez wiele miesięcy stał drewniany koń z głową, której połowa odpadła i leżała w trawie.  Nieco dalej oświetlająca drogę stylizowana zardzewiała latarnia retro zgubiła i klosz i żarówkę. Obok wiaduktu krzyczy w milczeniu cmentarzysko powalonych nielegalnie drzew – wspomnienie po lesie, którego  miasto nie obroniło! Po drugiej stronie torów rośnie drzewo z pniem zatopionym w betonie – pamiątka po pracach remontowych na ul. Krakowskiej. Przy stacji PKP, tam gdzie był żywy trawnik i rośliny, straszy instalacja z kolorowej kory i plastikowych misek. 

    Krajobraz.

Do niedawna idealne połączenie zieleni i architektury, chronione wpisem do rejestru zabytków i utrzymywane od lat w delikatnej równowadze. Burmistrz zaplanował zmiany. Do tych zmian należy budowa 4 wielkich  rond – po dwa z każdej strony wiaduktu. Ponieważ nie ma miejsca, trzeba zmienić cały ład przestrzenny wokół wiaduktu, wyciąć drzewa i wylać asfalt daleko poza pasy obecnych jezdni i chodników. Rondo południowe przy sklepie meblowym rozleje się więc na teren z wyciętym lasem. Rondo północne częściowo zajmie skwer przed budynkiem Galerii Letnisko, oraz zagrozi zabytkowej alei lipowej. Rondo  przed kościołem zabierze połowę chodnika przy jego bramie i część ogrodu cukierni państwa Pacześnych. Rada Miasta przeznaczyła pieniądze, by burmistrz wykonał całościową analizę ruchu, jak rozwiązać zgłaszane problemy na wiadukcie. Nigdy taka analiza nie powstała. Pieniądze burmistrz wydał od razu na tzw. studium wykonalności budowy 4 rond, czyli nie na analizę, jakie rozwiązania są najlepsze dla miasta, tylko na „instrukcję”, jak wybudować 4 wielkie ronda.

Kolejna zmiana w przestrzeni miejskiej to projekty budowy 2 parkingów na terenach zieleni wzdłuż ul. Warszawskiej. Nikt nie przeanalizował, ile miejsc parkingowych jest potrzebnych, ale zaplanował wycinkę kilkudziesięciu drzew. W ramach milanowskiej tradycji absurdu obwieszczono, że parkingi mają służyć poprawie powietrza, aby jednak powietrze poprawiać, należy najpierw wyciąć naturalne jego filtry, czyli zdrowe i okazałe drzewa!!!  

Projekty rond i parkingów nie były zaprezentowane ani radnym ani mieszkańcom. Nie odbyły się żadne konsultacje społeczne. Sąsiedzi inwestycji zapewne nawet o nich nie wiedzą.

    Przestrzeń.

Aby nią mądrze zarządzać tworzy się plany zagospodarowania. W Milanówku stało się inaczej. Zamiast tworzyć plany zagospodarowania przestrzennego tam, gdzie ich nie ma, by zapobiec dzikiej deweloperce i betonozie, przystąpiono w tej kadencji do DEKONSTRUKCJI planów uchwalonych w poprzednich latach i chroniących przestrzeń miasta – ogrodu. Gdyby nie brak zgody Rady Miasta (tzn. tej części, którą burmistrz nazywa opornikami) na te propozycje, zezwolono by, między innymi, na budowę supermarketów tam, gdzie obecny  plan tego zabraniania oraz na zamianę chronionego lasu na osiedle. Przestrzeń regulują też decyzje o warunkach zabudowy, wydawane przez burmistrza, gdy nie ma planów miejscowych. I tu może się zacząć całe misterium developerskie. Decyzje wydawane są bez udziału radnych, przy bardzo ograniczonym udziale mieszkańców i kiepskim dostępie do informacji. Kontrowersje wzbudziły zgody wydane deweloperom na zabudowę wielorodzinną we wschodnim Milanówku, mimo willowego charakteru miasta. Kuriozum ostatnich miesięcy to przychylność wobec planów powstania ogromnego osiedla wielorodzinnego niedopasowanego skalą i rozmiarem do reszty miasta  (13 pięciopiętrowych bloków, ok. 490 mieszkań, 520 miejsc parkingowych) na części terenu po Mifamie, mimo że miasto nie posiada odpowiedniej infrastruktury (drogi, szkoły, przedszkola, przychodnie), by obsłużyć kilka tysięcy nowych mieszkańców oraz ma poważne problemy z niedoborami wody pitnej.

     Perspektywy.

Zielony Milanówek kusi bliskością do Warszawy. Deweloperzy korzystają z niejednoznacznej polityki przestrzennej. Zachowanie charakteru miejscowości, jakość życia obecnych mieszkańców przestały być znaczącym elementem przy podejmowaniu decyzji. Zabieranie terenów zieleni pod inwestycje miejskie jest zaprzeczeniem idei miasta – ogrodu i, tak jak zgoda na niedopasowaną do klimatu miejscowości zabudowę, zniszczy Milanówek jaki znamy.

    Nadzieja.

Mamy rok 2021, loty w kosmos dla miliarderów, próby ratowania Ziemi, bo nie ma takiej drugiej. Jesteśmy niby bliżej gwiazd a wciąż oddaleni sercem od własnego domu. Mieszkańcy Milanówka nie polecą w kosmos, nie odkryją nowej planety. Mogą za to spróbować uratować swoją własną małą zieloną planetę, ochronić to, co jest tu i teraz, obok, za płotem, za rogiem, po drugiej stronie miasta.

Ania Krawczyk